Alkohol plus narty – wypadek

Opublikowano przez dnia Lut 15, 2011 w Inne artykuły | 0 komentarzy

Grzane wino, jak sama nazwa sugeruje, ma za zadanie przede wszystkim ogrzać. Dlatego też nie dziwi fakt, że na stokach narciarskich cieszy się taką popularnością. Po kilku godzinach jazdy na nartach, zmęczeni ludzie chętnie sięgają po ten napój, aby później napełnieni nową siłą powrócić na stok. Jednak czasem zapominają oni lub lekceważą fakt, że oprócz siłami, ich organizm został także napełniony alkoholem.

Alkohol ma świetne właściwości rozgrzewające. Tym właśnie tłumaczą się narciarze je spożywający. Ponadto jak twierdzą, na narty jadą, żeby się dobrze pobawić, a jak tu się bawić bez piwa czy wódki? Niestety zapominają oni, że w razie wypadku nie dość, że możemy skrzywdzić kogoś innego, to również i siebie. Alkohol ma działanie przeciwbólowe, więc podczas poważnych obrażeń pijany narciarz nawet tego nie poczuje. Dodatkowo naczynia krwionośne się rozszerzają, co utrudni ewentualne tamowanie krwi.

Na obecną chwilę jeszcze żadne państwo nie wprowadziło zakazu spożywania alkoholu w Alpach, czy Tatrach. Fakt ten może dziwić, biorąc pod uwagę rosnącą liczbę wypadków (1772 w ubiegłym roku) spowodowanych właśnie przez tych, którzy łączą narty z piwem. Rząd oczywiście stara się walczyć z tą sytuacją, jednak ustawy zostają systematycznie odrzucane z powodu protestów głównie właścicieli stoków.

Nic w tym dziwnego, gdyż za alkoholem idą duże zyski. Ponadto nie bardzo wiadomo kto miałby sprawować kontrolę na stoku. Ustawa sugeruje, iż to właściciele stoków powinni o to zadbać, co dla nich oczywiście jest śmieszne. GOPR i tak ma swoje obowiązki, a policyjne jednostki na nartach występują jedynie w Zakopanem.

Cieszy jednak fakt, że rząd, od kilku już lat niestety, ale stara się walczyć z tym problemem. Pozostaje nam jedynie mieć nadzieję, że w końcu przemówi ludziom do rozsądku i wygra tę batalię. Dobrym rozwiązaniem byłoby utworzenie swego rodzaju policji narciarskiej, która sprawowałaby pieczę nad bezpieczeństwem narciarzy, a szczególnie tych na dopalaczu. Wtedy z pewnością na stokach w Austrii czy Szwajcarii lub chociażby u nas w Polsce byłoby przede wszystkim bezpieczniej.

Dodaj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *