Dzień Matki w kolorze rose

Opublikowano przez dnia Maj 21, 2010 w Wina | 0 komentarzy

Czy jest coś subtelniejszego od różowego wina? Chyba tylko białe hortensje, najdelikatniejsze kwiaty na ziemi. Obie propozycje świetnie się nadają, by uczcić Dzień Matki – bo ten zestaw zastępuje najcieplejsze słowa…

Robert Mondavi Woodbridge Rose

Lekkie, wręcz finezyjne, a z charakterem; świeże, przezroczyste, a na długo zostaje w pamięci – różowe wino zawsze zaskakuje, pozytywnie, rzecz jasna. Uwodzi już na wstępie znajomości – kolorem, potem oczarowuje owocowym akompaniamentem, a na koniec zachwyca – mocnym wykończeniem. Łączy w sobie najlepsze cechy czerwonych i białych trunków, a przy tym jest uniwersalne, jeśli chodzi o dobór kulinarnego towarzystwa.

Podarowane z okazji majowego święta, ucieszy na pewno wszystkie mamy. To trunek lubiany przez kobiety – za elegancję i spełnione obietnice. Ale trzeba pamiętać, że nie każde wino typu rose okaże się strzałem w dziesiątkę. Co jest istotną wskazówką przy wyborze? Na przykład kolor: jeśli trunek ma odcień skórki moreli, istnieje ryzyko, że nie zachwyci degustujących. Dlatego szukając dobrego wina rose, bierzmy pod uwagę te, które przyciągają wzrok truskawkową, malinową, łososiową albo jasnoróżową, świeżą barwą – jak kalifornijskie Robert Mondavi Woodbridge Rose, pochodzące z winnicy legendarnego mistrza winiarstwa. W tym przypadku nie ma mowy o nietrafionym zakupie…

Założyciel imperium Robert Mondavi zrealizował swoje marzenia o marce rozpoznawanej na całym świecie. Wina są dopieszczane na każdym etapie produkcji: od momentu zbioru owoców do chwili, gdy opuszczają winnice w butelkach. Robert Mondavi był nie tylko perfekcjonistą, ale też wizjonerem, który nie bał się eksperymentowania i przekraczania granic. Nieszablonowo dobierał szczepy, proporcje i jako jeden z nielicznych winiarzy stosował w swych winnicach rozwiązania proekologiczne, rezygnując np. z używania nawozów sztucznych i chemicznych środków ochrony roślin czy z zawierającej ołów folii zabezpieczającej korek butelki. Nawet etykiety na butelkach win sygnowanych nazwiskiem mistrza zrobione są z makulatury.

Wino Robert Mondavi Woodbridge Rose pochodzi z najsłynniejszej winiarni kalifornijskiego producenta. Powstaje na bazie szczepów Zinfandel i Sangiovese, z dodatkiem Barbera, Shiraz i Tempranillo oraz – w niewielkim stopniu – białych szczepów. Kojarzy się z letnim rogiem obfitości: ogrodami pełnymi dojrzałych owoców, ziołami prosto z łąk… Bo świeży aromat owoców, podkreślany delikatnymi ziołowymi akordami, jest tu bardzo wyraźny. Dojrzałe jabłko nadaje kompozycji delikatną słodycz, a truskawka, granat i arbuz, wspomagane subtelnym smakiem pomarańczowej skórki, wprowadzają element orzeźwienia. Dlatego Robert Mondavi Woodbridge Rose doskonale wypadnie w roli aperitifu. Ale to dopiero początek przygody z kalifornijskim słońcem zamkniętym w butelce. To wino docenią ci, którzy lubią eksperymenty w kuchni. Żadne inne tak łatwo nie dopasowuje się do różnych potraw. Schłodzone (najlepiej w wiaderku z lodem) zrobi furorę na stole, bo – niczym magiczna różdżka – wyczaruje kulinarne rarytasy. Dania z ryb i owoców morza, smakołyki na bazie ryżu czy makaronu, sałatki w sezonowych odsłonach, grillowane mięsa w towarzystwie sosów – wszystkie te propozycje zyskają w towarzystwie różowego specjału.

O tym, że wino ma zbawienny wpływ na nasze zdrowie i kondycję – oczywiście wypijane w rozsądnych ilościach – wiemy od dawna. Ale Robert Mondavi dostarczył dowodu na jeszcze jeden winny fakt – że szlachetny trunek służy długowieczności. Mistrz z Kalifornii dożył 94 lat…

Życzenia „stu lat w zdrowiu”, składane mamom z okazji ich święta, powinny się zatem spełnić, gdy słowa nabiorą winnej mocy…

Dodaj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *