Dżoni cz. 2

Opublikowano przez dnia Sie 3, 2007 w Inne artykuły | 0 komentarzy

Dżoni. To imię wam coś mówi? Mi owszem. To ten pijak, co to jak się uchleje, to potrafi zjeść kota z sierścią. Nie żartuję. Kiedyś, po skończonej popijawie, pewien kot tak go zdenerwował, że zjadł go całego. Prawdę mówiąc, kot ten odegra znaczną rolę w tej historii.

Tak więc zacznę już moją opowieść. Było to nie tak dawno temu. Dżoni balował ze swoimi kumplami. Jak zwykle siedzieli pod budką telefoniczną. W pewnym momencie podszedł do nich żul, którego z początku nikt nie rozpoznał. Dopiero po chwili Dżoni zauważył, że to jego kumpel z podstawówki, Mietek Żul.

Mieciu!!

? zakrzyknął wesoło, po czym rzucił się na szyję Mietka.

Ej, dobra, dobra Dżoni, nie musisz aż tak bardzo okazywać swojej radości”

– Mieciu próbował opędzić się od Dżoniego, ten jednak, jako osobnik wyjątkowo wielki, nie chciał za nic przestać go ściskać. Ból był straszny. Mieciu czuł, że brak mu oddechu. Żebra zaczęły mu przebijać narządy wewnętrzne. W tym momencie Dżoni puścił. Mieciu opadł bezwładnie na chodnik. Leżał chwilę bez ruchu. Dopiero wódka przywróciła go do życia. Wstał i kulturalnie przywitał się z Dżonim.

,,Joł ziom!?

? powiedział. Po krótkiej rozmowie, Dżoni zaprosił Mietka do swojej wiktoriańskiej posiadłości.

Po przybyciu na miejsce, Mieciu spytał Dżoniego, gdzie jest jego żona. Dżoni, wciąż będąc na tyle przytomny, by odpowiedzieć wyrzekł pamiętne słowa:

Moja żona leży w ogrodzie. Razem z dziećmi.”

„A dlaczego?” – spytał Mietek.

Ech, nie pamiętam” ? Dżoni cierpiał na chwilowe zaniki pamięci.

Jak możesz nie pamiętać takiego czegoś?!” ? lekko zdziwił się Miecio.

No bo? Zresztą nieważne” ? stwierdził Dżoni

Przypomniałem sobie! Zabiły ich tchórzofretki!” ? Dżoni był dumny z siebie.

Czego się cieszysz debilu?” ? Mietek starał się pozostać delikatny.

Przypomniałem sobie, przypomniałem sobie” ? nucił pod nosem Dżoni. Wtem podłoga zaskrzypiała strasznie.

Co to?” ? zaniepokoił się Mieciu. Dżoni jednak dalej śpiewał o przypomnieniu sobie później wydał płytę „The wey of the remembers” i nie zwrócił uwagi na skrzypiącą podłogę. Nagle wyskoczył z niej duch El Tchórzofretko del sol der Sur. Żul podskoczył ze strachu i zarył głową w żyrandol, natomiast Dżoni? Dżoni dalej śpiewał. El Tchórzofretko del sol der Sur próbował go wystraszyć, jednak on był tak pochłonięty swoim geniuszem, że nie zwracał na niego najmniejszej uwagi. Duch podleciał więc bliżej, myśląc, że tak Dżoni wreszcie go zauważy. Gdy był tuż tuż jego twarzy Dżoni, nagle przestał zachwycać się sobą. Zobaczył tuż przy twarzy ducha i wydał z siebie najgorszy okrzyk jaki można sobie wyobrazić. Brzmiał mniej więcej tak:

OŁOJAŁAJOŁAKATAKASRAKAŻENIEWYGLĄDA JAKSRAKAPTAKAOUIJWJKDHWUWEEEEE!!!!!

Duch sam się wystraszył i podskoczył trafiając w żyrandol wiszący nad jego głową (ale niewidzialny). Dżoni zadowolony z siebie zaczął śpiewać

Zabiłem ducha, cóż to dla mnie duch! Jeden tylko ruch i już martwy duch!” Ta piosenka także znalazła się na albumie „The wey of the remembers”. Dżoni postanowił uczcić to kieliszkiem wina, który szybko przerodził się w skrzynkę wódki marki „WódaZdrój”.

Dodaj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *