Dżoni cz. 3

Opublikowano przez dnia Sie 5, 2007 w Inne artykuły | 0 komentarzy

Dżoni siedział w swoim domu. Powoli kończyły się fundusze na wódkę. Postanowił więc sprzedać swoją posiadłość. Ciężko mu było rozstać się z domem, ale cóż, od czego jest budka telefoniczna? Jego posiadłość została sprzedana za 300 000 zł. Wódki nie powinno więc zabraknąć przez najbliższe kilka miesięcy.

Wracając, został zaczepiony przez dresów.

Te, żulku, daj pinć złotych” ? powiedział jeden z dresów.

Nie mam” ? odpowiedział Dżoni.

A w ryj, ku#@$ chcesz?!” ? dres już chciał mu przyfangolić, ale starszy od niego dresiarz go powstrzymał.

Młody, nie wyrywaj się, kur@$! To trza, ku*#@, delikatnie. Panie żulu, ma pan 5 złotych?

Nie mam„? powtórzył Dżoni.

A w ryj ku^&% chcesz?!” ? starszy dres chciał go walnąć, ale powstrzymał go jeszcze starszy dres.

Ty się, ku$%^, nie wyrywaj, bo ci,ku%$# tak wje#$%, że się kur#$ nie pozbierasz. No, panie pijaku, my tu taki ynteres mamy. Pan dajesz 5 zł, i pan stąd idziesz, a my zostajemy. To daj pan te 5zł i miejmy to z głowy

Ale ja nie mam 5zł!” ? Dżoni był zdenerwowany.

A mam ci kur$% przyp#$%^&*@?!

Tym razem nikt go nie powstrzymał ? gdyby mu się chciało zabiłby Dżoniego na miejscu, jednak się opanował. Dresy zaczęły się kłócić ? przypier$%^&* Dżoniemu czy nie? Korzystając z okazji, Dżoni przekradł się wśród dresów i udając psa wślizgnął się do Malucha „stjunungowanego” przez jednego z dresów. Dresy tak pochłonięte były rozmową, że nawet tego nie zauważyły. Kiedy był w środku, przypomniał sobie, że nie ma kluczyków.

Kuszfa” – przeklął szpetnie.

Włamywać się nie umiał. Ale spróbować nie zaszkodzi. Nachylił się i zaczął coś robić. Piszę „coś”, bo nawet sam Dżoni nie wiedział co robi.

Pssst. To ja, Bronia” ? odezwał się ktoś z tyłu.

Bronia?!” ? Dżoni krzyknął ze zdziwienia

Dziecko drogie, skąd się tu wzięłaś?

Bronia opowiedziała, swoją historię. Została porwana przez dresów 3 lata temu. 2 lata i 364 dni temu uciekła i schowała się w tym samochodzie. Zaklinowała się za kanapą i tak została do dziś. Jadła resztki, jakie zostawiali dresi i różne odpadki.

Bronia kochana!” ? Dżoni krzyknął na całe gardło.

Jesteśmy straceni!” ? Bronia była lekko zaniepokojona. Dżoni postanowił ją uratować za wszelką cenę. Wyskoczył z samochodu krzycząc „Za wódkę! Za wino!„. Dresi przerażeni spojrzeli na siebie. Chwila ciszy. Słychać tylko krzyk Dżoniego. Mózgi dresów pracują na najwyższych obrotach. Najsłabszy już zemdlał. Dżoni zbliżał się z coraz większą szybkością. 5 metrów? 2 metry? 1 metr? Dżoni był tuż tuż, gdy dresy zaczęły się śmiać. Dżoni stanął jak wryty.

Jak oni mogą się tak po prostu śmiać?” ? pomyślał Dżoni. Opanował go szał bitewny. Zaczął ciąć, siekać, mordować. Po chwili wszystkie mrówki z pobliskiego mrowiska leżały martwe, zmasakrowane.

Zrobię z wami to co z nimi!” ? krzyknął Dżoni i rzucił się na dresów.

Gazrurka w jego dłoni wyglądała naprawdę majestatycznie, szalik „Ucieczki Szczecin” powiewał na wietrze. Dżoni przebiegł jeszcze parę metrów i przydzwonił w latarnię. Zobaczył jeszcze niebo, poczuł uderzenie w tył głowy i zemdlał. Obudził się na chodniku. Stała nad nim grupa dresów i głośno rozmawiała.

Co robić?” ? pomyślał Dżoni.

Szybkim ruchem wstał chwycił najbliższego dresa za dres i? No właśnie. Dres się wkurzył, jego kumple też, bo to był ich boss. Wzięły go więc „na warsztat”. Dżoni wrócił cały, aczkolwiek nie można powiedzieć, że był zdrowy. Palców nie miał od dawna. Finezyjnie i fikuśnie natomiast wyglądała siekiera stercząca z przedramienia. Pod sklepem spotkał Mietka.

Mieciu, daj ma na wódkę, to ci dam siekierę” ? Dżoni nie lubił dawać czegoś za coś, ale w tym przypadku gotów był oddać siekierę, i wyglądać mniej finezyjnie, by napić się wódki.

No? dobra” ? Mieciu był jak zawsze uczynny.

Wyjmij ją sobie” ? Mieciu od niechcenia podszedł i wyjął siekierę z przedramienia Dżoniego. Ten stęknął lekko, ale trzymał się dzielnie. Następnie podszedł do lady i kupił „Wódki Zdrój”. Wolnym krokiem wrócił pod budkę, by tam spocząć do następnego ranka.

Dodaj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *