Sylwester przy cavie

Opublikowano przez dnia Sty 3, 2012 w Wina | 0 komentarzy

Najgłośniejszy wieczór w roku wymaga odpowiedniej oprawy. Wcale nie musi być z przytupem i fajerwerkami, ale Nowy Rok wypada powitać – obowiązkowo toastem. Z radością, i za szczęście!

Cava Semi Seco

Podobno największą fanką szampana była Marilyn Monroe. W demonstrowaniu sympatii do bąbelków biła na głowę nawet samego Napoleona Bonaparte, który świętował batalistyczne sukcesy, odkorkowując butelki właśnie tego trunku. Najseksowniejsza blondynka świata uprzyjemniała sobie codzienność degustowaniem szampana, i – od czasu do czasu – kąpielami w nim, zużywając na jeden mocno luksusowy seans około 350 butelek. Ciekawe, jak wyglądał sylwester w wydaniu bogini MM…

Zwykli śmiertelnicy w noc sylwestrową raczej nie pławią się w szampanie, ale korki strzelają o północy na każdym balu i prawie w każdym domu. Wszak wieść głosi, że tylko ten jeden jedyny toast w roku wróży rychłą pomyślność. By wróżba się spełniła, wcale nie musi być wznoszony, kojarzonym z agentem 007 Jamesem Bondem, słynnym Dom Pérignon.

Ostatnimi laty coraz większą popularnością cieszy się hiszpańska cava, która – mimo identycznego brzmienia nazwy – z popularnym napojem kofeinowym nie ma nic wspólnego. Prawie nic. Za to z szampanem – sporo. Tak jak on ma fanów na całym globie, jak on powstaje w procesie wtórnej fermentacji w butelce, i potrafi równie mocno zakręcić w głowie.

Ojczyzną cavy jest Katalonia, a konkretnie region Penedés nieopodal Barcelony. Delikatne, musujące wino występuje w czterech odmianach: wytrawnej, półwytrawnej, półsłodkiej i bardzo słodkiej, serwowanej do deserów. Kochają je nie tylko Hiszpanie – ma rzesze fanów w Niemczech, Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych. I coraz więcej Polaków wita nim  Nowy Rok, by – po pierwszej degustacji – każdy kolejny sylwester spędzać przy cavowych toastach…

Jak to z każdym trunkiem bywa, cava cavie nierówna. Ta najlepsza, prawdziwa, godna swej nazwy, powstaje według ściśle określonych procedur, a proces dojrzewania wynosi minimum dziewięć miesięcy.

Przykładem takiego trunku jest Cava Semi Seco, produkowana przez prestiżowy dom winiarski  Pere Ventura. To mieszanka trzech szczepów: Xarello, Macabeo i Parellada. Półwytrawne, przyjemnie musujące jasnosłomkowe wino, po uwolnieniu z butelki roztacza wokół aromat cytrusów z iberyjskich gajów, i smakuje słodyczą dojrzewających pod lazurowym niebem owoców. W odróżnieniu od innych cav, słodycz jest tu idealnie zrównoważona z kwasowością, szczególnie w końcowej fazie smakowania.

Kunszt bąbelków Cava Semi Seco poznamy, zestawiając je z truskawkami lub deserami, oczywiście niezbyt słodkimi. Efekt? Smakowe dolce vita, tyle że w iście hiszpańskim wydaniu. Bo esencją stuprocentowej cavy jest radość – oto sekret jej smaku. I choć bywa określana jako „wino z nerwem”, na nerwy degustujących działa wręcz kojąco, choć do zabawy – a jakże! – pobudza, bardziej niż tradycyjna kawa. Udanych sylwestrowych fiest, i „Do siego roku”!

Dodaj komentarz