Unia o definicji wina

Opublikowano przez dnia Mar 25, 2009 w Wina | 0 komentarzy

Mamy szansę odgryźć się Europie za przyjęte wczoraj rozporządzenie, w myśl którego wódkę można wytwarzać również z bananów, a nie tylko ze zboża i ziemniaków. Minister rolnictwa Marek Sawicki walczy na posiedzeniu Rady Ministrów Rolnictwa UE w Brukseli o zezwolenie na nazywanie winem wyrobów alkoholowych przygotowanych z innych owoców niż winogrona – pisze DZIENNIK.

Sprawa wódki jest już przesądzona. Ministrowie rolnictwa UE przegłosowali wczoraj, że może być produkowana ze wszystkiego. Przeciwko były tylko Polska i Szwecja, a Litwa wstrzymała się od głosu. Dziś zadecydują o definicji wina. Jeśli nasz minister przekona swoich odpowiedników z innych państw, pokonamy drugi etap prowadzący do otwarcia drogi naszym wyrobom winiarskim na rynki Europy. Pierwszy krok został zrobiony 21 listopada. Komisja rolnictwa Parlamentu Europejskiego opowiedziała się wtedy za uznaniem za wino produktu otrzymanego np. z jabłek czy porzeczek. Za poprawką zgłoszoną przez europosła Czesława Siekierskiego głosowało 32 członków komisji, 10 było przeciw.

Aby decyzja komisji stała się wiążąca, potrzebna jest jeszcze zgoda Rady Ministrów UE. „Mamy poparcie większości państw. Formalne głosowanie we wtorek, ale jestem spokojny o wynik” – mówi DZIENNIKOWI Czesław Siekierski. Polska jest największym w Europie producentem win owocowych. Na poprawce skorzysta także np. niemiecka Saksonia, gdzie równie silna jest tradycja produkcji win z owoców. „Dlatego dostaliśmy mnóstwo podziękowań z tamtego regionu za inicjatywę” – mówi Krystian Kęciek, asystentka europosła.

W Polsce od kilku lat wyraźnie rośnie zainteresowanie winem nie tylko gronowym. „Następuje powrót do smaków tradycyjnych, charakterystycznych dla polskich sadów. Dużym powodzeniem cieszą się produkty z porzeczek, i to zarówno odmiany czarnej, jak i czerwonej, ale także wiśni i aronii. Klienci coraz chętniej sięgają po nie w restauracjach a także przy domowych posiłkach” – twierdzi Andrzej Kuryluk z woj. podkarpackiego, który chciałby sprzedawać swoje produkty, ale polskie przepisy są tak restrykcyjne, że pozostaje mu jedynie częstować napitkami gości odwiedzających jego gospodarstwo agroturystyczne.

Rolnicy, którzy chcieliby wytwarzać wino na lokalny rynek, nie mówiąc o eksporcie, muszą spełnić takie same wymogi jak wielkie firmy. Produkcja musi się odbywać pod nadzorem urzędnika celnego i koniecznie we własnym laboratorium. „Żaden z indywidualnych producentów nie jest w stanie temu sprostać. Nasze przepisy są sprzeczne z unijnymi. Równie restrykcyjnych w odniesieniu do małych rodzinnych winiarni nie ma w żadnym z krajów UE. Być może to, co teraz dzieje się w Brukseli, będzie początkiem rewolucji w naszych przepisach?” – zastanawia się Andrzej Zaremba z firmy Warwin produkującej wino z aronii.

Źródło: dziennik.pl

Dodaj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *