Szukaj

Tag: wina owocowe

Za utrzymaniem prawa do nazywania winem także wina wytwarzanego na bazie innych niż winogrona owoców opowiedziała się Komisja Rolnictwa Parlamentu Europejskiego podczas głosowania w sprawie reformy rynku win. Europosłowie zaakceptowali też możliwość wzbogacania wina cukrem. Stanowisko PE nie jest wiążące.

Jest zgoda na etykietowanie win pochodzenia niewinogronowego jako „wina owocowe” – powiedział PAP we wtorek minister ds. rolnictwa Portugalii (sprawującej przewodnictwo w UE) Jaime Silva.

To już nie jest problem. Konsensus został osiągnięty. Zgodziliśmy się, żeby etykietować te produkty (wytwarzane na bazie innych owoców niż winogrona – PAP) jako wina owocowe” – powiedział PAP Silva po posiedzeniu ministrów rolnictwa państw UE w Brukseli.

Unia Europejska chce nam odebrać tanie wina owocowe, alarmuje „Super Express”. Urzędnicy z Brukseli postanowili, że na określenie „wino” zasługuje tylko alkohol wyprodukowany z winogron.

Nad swojskim jabolem zbierają się czarne chmury. Czyżby groziła mu zagłada? Smakosze tego trunku drżą z niepokoju. W głowie im się nie mieści, że ktoś śmie podnieść łapę na nasze wina owocowe z dolnej sklepowej półki.

Wino owocowe to też wino. Tyle, że owocowe. Najpierw do takiego wniosku doszła Komisja Europejska.

W środę przegłosował to Parlament Europejski. I wszystko wskazuje na to, że nasza polska pryta będzie mogła stać w sklepach całej unii. Tyle, że nasze wytwórnie nie palą się do międzynarodowej ekspansji, bo wino im dalej jedzie, tym staje się droższe. A u nas im wino tańsze, tym lepsze – To jest produkt najtańszy i piją go ci, co mają mało pieniędzy – stwierdza Marian Turek, dyrektor handlowy wytwórni Djass z Józefowa. Ma rację. Wystarczy się rozejrzeć w okolicach osiedlowych sklepów. Ale kiepskie opinie o tanim winie Turka wcale nie wzruszają. – To towar jak każdy inny. Jak są klienci, to są też producenci.